4 kwiecień 2011 przez Magda
Tytułowe pytanie zadaje sobie chyba każdy, kto zaczyna myśleć o kupnie mieszkania. Nie mając zdolności, nie otrzymamy kredytu czyli nie mamy co marzyć o własnych czterech kątach. W moim przypadku sytuacja zdawała się jeszcze bardziej skomplikowana ze względu na to, że jedyny dochód czerpię z działalności gospodarczej a banki różnie do tego podchodzą.
Po wstępnym rozeznaniu w kilku bankach muszę przyznać, że nie jest tak źle jak to może czasem jest przedstawiane w mediach. W zasadzie już przy zarobkach 2000 zł netto wychodzi nam całkiem niezła zdolność kredytowa na przynajmniej 150 tys złotych. I choć niektóre banki wymagają pewnego pułapu zarobków (np. Raiffeisen Bank - 3000 zł netto, DnBNord - 4000 zł netto) to bez problemu można znaleźć bank, który nie ma tak wygórowanych wymagań (np. PKO SA, BNP Paribas Fortis, ING, mBank). (Dane dotyczą 1-os gospodarstwa domowego).
W przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą brana jest pod uwagę także data założenia firmy. W wielu bankach wymagany jest przynajmniej 2 letni okres prowadzenia działalności gospodarczej, ale można także znaleźć oferty dla przedsiębiorców, którzy swoją firmę prowadzą dopiero od roku.
W tym tygodniu odwiedziłam w sumie 9 banków, w 4 z nich nie mam zdolności kredytowej ze względu na zbyt niskie zarobki. Są to:
- Raiffeisen Bank - wymagane dochody przynajmniej 3000 zł netto, szkoda ponieważ Raiffeisen ma w chwili obecnej dobre warunki kredytu hipotecznego w Euro z marżą 1,99%, kredyt w PLN dosyć przeciętny - marża: 1,49%. Do kredytu trzeba obowiązkowo wziąć bezpłatne konto bankowe, na które co miesiąc będzie wpływać min. 3000 zł.
- DnB Nord - wymagane minimalne dochody to 4000 zł netto. Minimalna kwota kredytu w Euro to 150 000 zł a w złotówkach 200 000 zł, ja planuję zadłużyć się na max 130 000 zł więc nie mam czego żałować. Niestety nie dopytałam o marżę, choć na stronie internetowej banku jest informacja, że marża kredytu hipotecznego w PLN wynosi 1% a w EUR 1,6%. To bardzo dobre warunki, trzeba jednak sprawdzić na jakie dodatkowe produkty musimy się zdecydować i ile dodatkowo będą nas kosztować.
- Nordea - minimalne dochody w granicy 2600 zł netto (nie pamiętam dokładnie), ale brana jest średnia zarobków z ostatnich 2 lat, co w moim przypadku zabiło moją zdolność kredytową. Tu również nie pytałam o marżę, wg. strony internetowej banku wynosi ona 1,2% dla kredytu hipotecznego w PLN i 1,5% w EUR.
- Deutche Bank - wymagany dochód w granicy 2500 zł netto, brana jest średnia z 2 lat. Marża kredytu w EUR jest negocjowana indywidualnie z każdym klientem. Marży w PLN niestety nie mogę się doszukać.
Dobrą wiadomością dla mnie jest to, że w pozostałych 5 bankach zdolność kredytowa na 130 000 zł, na które maksymalnie planuję się zadłużyć, wychodzi mi z dużym zapasem.
Po wstępnym rozeznaniu w bankach muszę przyznać, że rzeczywistość kredytowa nie do końca pokrywa się z rankingami, które z łatwością można znaleźć w internecie. I tak np. kilka banków chwali się, że zajęło pierwsze miejsca w rankingu kredytów wg. portalu Comperia, ale w rzeczywistości mają bardzo przeciętną ofertę.
Najbardziej zaskoczył mnie mój bank - bank w którym mam konto osobiste i biznesowe, fundusze inwestycyjne, kartę kredytową, lokaty itd. Wg. różnych rankingów - np. wspomnianej Comperii lub Onetu - bank ten nie figuruje nawet w 1-szej 10 najlepszych kredytów, a w mojej sytuacji oferuje całkiem dobre warunki kredytu w Euro. Ale o tym w następnym wpisie.
30 marzec 2011 przez Magda
Po długiej przerwie powracam do pisania bloga. Decyzja została podjęta - w końcu zamierzam kupić mieszkanie. Mało tego, mam nadzieję, że uda mi się znaleźć odpowiednie mieszkanie w ciągu najbliższych 3 miesięcy - tak żeby przeprowadzić się najpóźniej w lipcu tego roku. Ale zobaczymy co wyjdzie z tych moich planów. W każdym razie na siłę nie mam zamiaru kupować mieszkania, które mi się nie podoba.
Na chwilę obecną wstępnie wiem już, że mam zdolność kredytową w przynajmniej 4 bankach i to nawet w jednym na kredyt w euro, także teraz pozostaje mi już tylko wybrać odpowiednią agencję nieruchomości, wynegocjować prowizję i wyruszyć na poszukiwanie mieszkania.
Planuję kupić mieszkanie 2-pokojowe w wielkiej płycie na jednym z Poznańskich blokowisk. Cechy które powinno posiadać moje idealne mieszkanie to:
- usytuowane przynajmniej na 1-szym piętrze, parter odpada
- balkon, najlepiej typu loggia
- osobna kuchnia z oknem
- osobne, nieprzejściowe pokoje
- najlepiej niski blok
- blisko przystanku tramwajowego
Zobaczymy na jakie kompromisy trzeba się będzie ostatecznie zgodzić. Jedno wiem na pewno - mieszkanie na parterze jest dla mnie nie do przyjęcia. Z balkonu też raczej ciężko mi będzie zrezygnować. Ze względu na to, że zależy mi na niskiej cenie pewnie będę musiała zrezygnować z marzenia o niskim bloku.
Jestem bardzo ciekawa jak w rzeczywistości wygląda teraz rynek mieszkaniowy w Poznaniu. Przeglądałam dzisiaj mieszkania na dom.gratka.pl i kilka nieruchomości mnie zainteresowało, więc może nie będzie tak źle.
Moimi doświadczeniami z kupnem mieszkania zamierzam się dzielić tutaj na blogu. Mam nadzieję, że wiedza tutaj zebrana pomoże wielu osobom zmierzyć się z zakupem ich wymarzonego m.
19 lipiec 2010 przez Magda
Główny Urząd Statystyczny opublikował raport rynku nieruchomości za pierwsze półrocze 2010 roku. Można z niego wyciągnąć kilka ciekawych wniosków na temat tego, co się obecnie dzieje na rynku mieszkaniowym w Polsce. I choć spadła liczba mieszkań oddanych do użytkowania to znacząco wzrosła liczba rozpoczętych inwestycji. Ale przejdźmy do liczb.
Mieszkania oddane do użytkowania.
Pod względem liczby oddanych mieszkań pierwsza połowa 2010 roku była znacznie gorsza od analogicznego okresu 2009 r. Do użytkowania oddano w sumie o 16% mieszkań mniej niż przed rokiem i o 7,6% mniej niż w I półroczu 2008 roku.
Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku mieszkań deweloperskich. Tu odnotowano spadek o blisko 30% w stosunku do roku 2009 i 12% w stosunku do roku 2008.
Szczegóły w poniższej tabeli.
| Rok |
Wszystkie mieszkania oddane do użytkowania |
Deweloperskie mieszkania oddane do użytkowania |
| 2010 |
63 993 |
25 540 |
| 2009 |
76 147 |
36 060 |
| 2008 |
68 283 |
29 005 |
Jeśli spojrzymy jak wygląda sytuacja w poszczególnych województwach okazuje się, że nie wszędzie nastąpiły tak znaczne spadki liczby mieszkań oddanych do użytkowania. Np. w województwie wielkopolskim odnotowano 7% spadek w stosunku do roku 2009, a w śląskim 3%.
W wielu województwach oddano do użytkowania więcej mieszkań niż w poprzednim roku. Wzrost zanotowano m.in. w woj. łódzkim, podlaskim, opolskim i świętokrzyskim.
Pomimo, iż sytuacja na pierwszy rzut oka wygląda na kiepską z punktu widzenia osób planujących kupić mieszkanie uważam, że nie należy panikować. Największy wpływ na spadek liczby mieszkań oddanych do użytku ma rynek warszawski, gdzie buduje się najwięcej nowych mieszkań (ok 25% wszystkich nowych mieszkań w Polsce przypada na woj. mazowieckie) oraz rynek małopolski, gdzie oddano o 40% mniej mieszkań niż w 2009 roku.
W pozostałych województwach sytuacja jest znacznie lepsza niż mogłoby wynikać z uśrednionych dla całej Polski danych.
Dodatkowo w pierwszej połowie 2010 roku znacznie wzrosła liczba rozpoczętych inwestycji deweloperskich - bo aż o 62%! Myślę, że może być to związane z planowanymi na 2011 rok zmianami w programie “Rodzina na Swoim”, wg. których program ma obejmować wyłącznie mieszkania na rynku pierwotnym, ale będzie dostępny także dla singli.
Tekst na podstawie raportu GUS: “Budownictwo mieszkaniowe w okresie I-VI 2010 r.” (PDF)